Modlitwa
żony za męża
Panie mój! Ty sam w małżonku, z
jakim mnie połączyłeś, dałeś mi
przewodnika w mem niedoświadczeniu, opiekuna w mojej słabości,
przyjaciela wiernego w złej i dobrej doli, w dniach smutku i radości.
Tyś to, o Boże, postanowił ten związek, jaki mnie z nim zespolił, więc
miłość moja ku niemu, jest zgodna z Opatrznością Twoją, ale zarazem
żądasz, bym pamiętała o tem, żeś się sam nazwał Bogiem zazdrosnym, i że
chcesz być najprzód i nade wszystko kochanym. Udziel mi więc łaski
zachowania Ci tego pierwszego miejsca w mem sercu, które do Ciebie z
tylu względów należy, a po staraniu się o przypodobanie się Tobie,
pozwól mi, Panie, aby przywiązanie do męża i staranie się o szczęście
jego, zajmowało mnie całkowicie. Spraw, bym przez miłość moją czynną i
wylaną, przez jednostajność mego humoru, wyrzeczenie się własnej woli,
względność na najdrobniejsze jego życzenia, uczyniła mu życie
przyjemnem i słodkiem, i otoczyła mu je urokiem tysiąc razy milszym nad
urok wszystkich pozadomowych rozrywek. Udziel duszy mojej, o mój Boże,
tych domowych cnót, które stanowią niezmienną nigdy piękność kobiety
chrześcijańskiej w oczach jej męża, i której czas nie odbierze jej
nigdy, jak odbiera inne przemijające i powierzchowne przymioty.
Niechaj, o Panie, wsparci jedno na drugiem i świętobliwie złączeni,
przejdziemy razem w pobożności dnie życia naszego, zachęcając się
wspólnie do służenia Ci wiernie, i pracując zgodnie dla chwały Twojej i
naszego zbawienia. Niech słodki nasz związek zawarty u stóp Twych
ołtarzy, przez śmierć zniszczony nie będzie, abyśmy mogli tak, jak
jesteśmy na ziemi, i w niebie być nierozdzielni ze sobą. Amen.
{Tekst wyjęty z: Bądź wola Twoja:
Modlitwy i rozmyślania [...] z różnych źródeł
zebrała i własnymi uzupełniła Józefa Kamocka, Warszawa:
Gebethnera i Wolffa 1895, s 544-6.}